sobota, 18 maja 2013

Brak uczucia sytości

Co jakiś czas mam taki dziwny dzień i dziwne odczucia. Po normalnych posiłkach w ciągu dnia mam ochotę zjedzenia czegoś ( to nie jest głód - umiem już to rozpoznać ), jem więc różne rzeczy i nie mogę się nasycić. Na obiad zjadłam łososia z sałatą, najadłam się porządnie a potem ten dziwny stan - coś bym zjadła. na pierwszy ogień poszła czekoladka pistacjowa. Potem 2 kanapki z serem żółtym i pomidorem. Nie było to jedzenie kompulsywne, bo wszystko odbywało się w odstępach czasu. Potem kogel - mogel. Nie czułam się usatysfakcjonowana. Ani najedzona - ale przecież jak nie czułam głodu to jak mam poczuć sytość. Potem jeszcze ananas z puszki i czekoladka Malaga. Jak zaczęłam to pisać to zdałam sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie jedzenia, a czegoś innego mi brakuje dzisiejszego wieczoru, tylko nie potrafię zidentyfikować czego. No tak, znowu zdałam sobie sprawę jak skomplikowanym bywa proces jedzenia, jak wiele funkcji spełnia i jak dużą role odgrywa ty psychologia.
Myślę, że na to wszystko pomógł by mi tylko śledź w śmietanie ale go nie mam w lodówce :)

13 komentarzy:

  1. Czyżbyś nabawiła się insulinooporności takim jedzeniem? Owoce i czekolada to NIE jest posiłek, taka ilość cukru powoduje skoki insuliny przez co jesteś głodna zaraz po zjedzeniu posiłku. No i nie dziw się też że głodujesz gdy jesz koło tysiąca kcal dziennie. Jesteś na diecie a zajadasz się czekoladą i kanapkami z serem- mało rozsądne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie nie zrozumiałaś/łeś mojego postu. Chciałam w nim zwrócić uwagę na to, że czasami psychologiczne powody sięgania po jedzenie są silniejsze niż głód fizyczny. Nie wiem też czy dobrze rozumiesz pojęcie insulinooporności - chyba chodziło Ci o hiperinsulinemię, bo insulinooporności nie da się wywołać okazjonalnym sięganiem po słodkie rzeczy, jest to objaw towarzyszący pewnym stanom i chorobom ( otyłość, PCOS, cukrzyca i inne)

      Usuń
  2. moje zachcianki są często związane z konretną fazą cyklu...I właściwie wiem wtedy , że nie jestem głodna, ale wiem też, że "muszę" to coś zjeść ;)

    A jeśli w grę nie wchodzą hormony, to myślę, że najlepsze wyjście to znalezienie sobie jakiegoś wciągającego zajęcia- by skupić uwagę na czymś innym niż jedzenie. To na pewno pomaga ograniczyć wycieczki do lodówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak było właśnie wczoraj, konkretny dzień cyklu:)

      Usuń
  3. też tak czasami mam - i wiem, że jeśli nie zjem dokładnie tego, na co mam ochotę to nie doznam spokoju:> kiedys tak za mną chodziło mleko skondensowane w tubce, którego nie jadłam od wieków, próbowałam się zapychać czym innym, ale dopiero wycieczka do sklepu i zjedzenie połowy tubki mnie uspokoiły:) a będzie jeszcze dziaiaj notka na ten konkurs z mojanowafigura.pl/blogerki? bo to ostatni dzień... chyba, ż e cię spa nie kusi :>?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aajjj mnie strasznie kusi ;) koniecznie bierz udział w tym konkursie, inne dziewczyny już pisały, widziałam post na projektkobiecosc.blogspot.com :)

      Usuń
  4. Mam tak samo! Najlepiej wtedy wyjść z domu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętek nie miałabyś gdybyś miała dobrze dobraną dietę i nie ma co zasłaniać się cyklem czy "psychologizmami", bo gdybyś dostarczała sobie wszystkich potrzebnych składników odżywczych to nie sięgałabyś po czekoladę. A zresztą, jak już na prawdę musiałaś (bo magnez, bo coś tam), to mogłaś chociaż gorzką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby super gdyby wyliczona z tablicami i kalkualtorem dieta zawsze działała:) Jednak z praktyki wiemy, że nie działa. Bo trzeba ją jeszcze stosować. A po latach złych przyzwyczajeń to nie przychodzi tak łatwo i naturalnie. I jest udodwodnione, że jedzenie poza odżywianiem pełni szereg funkcji psychoogcznych i socjalnych. Czy nam się to podoba czy nie :)

      Nie twierdzę, że w takim razie można zasłaniać się cyklem czy "psychologizmami", ale na pewno "samo dobranie diety" to jeszcze nic, póki jej nie zastosujesz. A to, czy ją stosujesz, zalezy od tego, co w głowie :)

      Usuń
    2. całkowicie się zgadzam z "odżywiam odżywam" - nawet najlepiej ułożona dieta nie chroni nas przed zachciankami. Zbyt długo przyglądam się osobom z problemami nadwagi i sobie, żeby nie dostrzec roli nawyków, hormonów i psychologii w procesie odchudzania. Spójrzmy na osoby naturalnie szczupłe - czy one układają sobie dietę według norm, proporcji białek do węglowodanów i tłuszczów? Nie! Bywa ze jedzą niezdrowo. Czyli musi być coś innego co sprawia że nie jedzą w nadmiarze. genetyka to nie wszystko.

      Usuń
    3. Nie zrozumcie mnie źle. Też mam chętki, ale czekoladek takich dawno nie jadłam...

      Usuń
  6. Hej, hej ;) Dokładnie taki sam stan miewam bardzo często, jednak u mnie wywołany jest nudą... Czyli też nie głodem, a brakiem czegoś zupełnie innego. Nie mam czym zająć rąk, to idę po czekoladkę, wafla ryżowego... Oglądam serial a w głowie "jak można oglądać serial i żadnych przekąsek nie wcinać przy tym?". Okropne to jest, zwłaszcza że przeobraziło mi się to w nawyk, z którym dopiero zaczęłam walczyć: czyli żadnych chipsów i czekolad do domu sprowadzać nie wolno ;D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam trochę podobnie jak wy, z tymi wyjątkami że nie mam cyklu ;) I potrafię wysiedzieć przy serialu bez chipsów. Brałem ostatnio tabletki na zmniejszenie łaknienia i mogę powiedzieć, że po raz pierwszy w życiu poczułem co to nasycenie i głód.
    Bo teraz i wcześniej, jak zjem obiad wcale nie mały, to mogę za 15min zjeść bułkę i inne duperele; a przestaje dopiero jak boli mnie brzuch. Sądzę że to jest jakieś zaburzenie, macie jakieś podobne podsumowania u siebie ?
    To morze choroba Akoria?'
    Pozdrawiam BB

    OdpowiedzUsuń