piątek, 10 maja 2013

Ocena eksperymentu diety 5:2

Taka już jestem. Na początku robię coś z szalonym zapałem, potem się on zmniejsza, czasami spada do zera ale potem czasem wraca. Nie mówię tu o odchudzaniu, które na spokojnie kontynuuję, ale o pisaniu bloga. Długo nie pisałam, ale mam zamiar to naprawić, i ten post ma być tego początkiem.
Jak już pisałam, zrobiłam miesięczny - na razie - eksperyment z dietą 5:2 i opiszę moje wyniki, przemyślenia i spostrzeżenia. Ciężko mi było ocenić rezultaty na wadze, bo na tej diecie wahania wagi w związku z gromadzeniem i traceniem wody są jeszcze większe, niż to było u mnie wcześniej ( 1 kg różnicy w poszczególnych dniach to u mnie norma :( ). Wczoraj jednak zmierzyłam sobie poziom tkanki tłuszczowej na dokładnym urządzeniu i wyniki są - minus 2,5 kg czystego tłuszczu w miesiąc, od 8 kwietnia. W sumie od stycznia straciłam 6,3 kg tłuszczu i 0,6 kg beztłuszczowej masy ciała. Jestem zadowolona, biorąc pod uwagę że marzec był do niczego jeżeli chodzi o wyniki.
A więc pierwszy wniosek - dieta działa. To co zauważyłam niekorzystnego dla mnie że mniej zaczęłam pracować nad moimi nawykami dotyczącymi pór posiłków i to mi się nie podoba, to mam zamiar zmienić. Chodzi o jedzenie śniadań i nie podjadanie wieczorem, zaczęło wkradać mi się myślenie " skoro waga spada to mogę sobie odpuścić". Tak nie może być, trzeba przede wszystkim utrwalać dobre nawyki jeżeli schudnięcie ma być trwałe.
To co jeszcze zauważyłam stosując te dwa dni bardzo nisko kaloryczne to to, że w pozostałe dni mniejsze porcje są w stanie mnie nasycić. Błędy, jakie popełniałam to częstsze sięganie po rzeczy wysokokaloryczne na zasadzie " już i tak mam duży sukces, mogę sobie pozwolić" - a takie myślenie już nieraz sprowadziło mnie na manowce w poprzednich latach. Tu ujawniła się kolejna zaleta pisania bloga - mogę to co czuję uświadomić sobie i nazwać po imieniu.

26 komentarzy:

  1. Hej, też zastanawiam się ostatnio nad tą dietą! Sporo czytałam o pozytywnych efektach takich "krótkich postów" i naprawdę mnie one przekonują. Moje jedyne wątpliwości wzbudza możliwość wytrzymania całego dnia na 500 kcal...Po pierwsze- przez przyzwyczajenia, po 2gie- to wbite do głowy przekonanie o częstych i systematycznych posiłkach! Jak sobie z tym radziłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim usłyszałam o tej diecie od początku roku zrobiłam sobie środę warzywną - jem tylko surowe warzywa, bez ograniczeń. Niedawno policzyłam sobie i w te dni jem właśnie około 500 kcal. Jeżeli się człowiek nastawi że je tylko to to bez problemu to wychodzi, głodna nie jestem. Potem dołączyłam drugi dzień. W pozostałe dni staram się jeść zdrowo i w miarę regularnie, te dwa dni traktuję jako coś zupełnie innego.

      Usuń
  2. Oh nie, dieta, która zakłada jedzenie 500 kcal. jest głupotą i niszczy organizm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest coraz więcej wyników badań, które mówią o tym, że wcale nie ;) Oczywiście chodzi to o sporadyczne dni z ograniczeniem kalorii, a nie o dłuższy okres ciągiem. I jak się nad tym zastanowić, to kiedyś ludzie nie jadali systematycznie co 3 godziny ;)

      Usuń
    2. No właśnie! Kto kiedyś jadał 5 posłów dziennie, regularnie? Jadło się dużo kiedy było dostęopne jedenie a w reszte dni zazwyczaj pościło i ludzie byli zdrowsi, mieli więcej energii!

      Usuń

  3. Są ludzie, którzy ograniczają jedzenie i to znacznie z różnych powodów - np.religijnych. Znam relacje takich, którzy raz w roku stosują posty lub diety owocowo-warzywne np. 2 tygodnie nie w celu schudnięcia, tylko twierdzą że po takim okresie świetnie się czują. Ja akurat nie jestem zwolenniczką długotrwałego ograniczania kalorii z powodu niedoborów pokarmowych - np. białka. Ponadto znany jest mechanizm przystosowania się organizmu do długich ograniczeń pokarmowych i zwalnianie metabolizmu. Nie sądzę jednak by sporadyczne ograniczenia pokarmowe komuś zaszkodziły, natomiast znam mnóstwo tych którym zaszkodził nadmiar jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. No pewnie, każdemu zdarza się zjeść mało, bo praca, mało czasu, stres itd., ale specjalne ograniczanie ilości kalorii wywołuje stres, poza tym jest niebezpieczny dla zdrowia psychicznego, bo może wywołać napady obżarstwa i w następstwie bulimię...

    OdpowiedzUsuń
  5. Większość przypadków anoreksji i bulimii ma swój początek w odchudzaniu. Myślę ze każdy rodzaj diety odchudzającej może być tego przyczyną, jeżeli trafi na podatny grunt czyli osobę która ma skłonność do zaburzeń odżywiania. To tak jak z alkoholem, wiele osób go pije a tylko mała część popada w chorobę alkoholową.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do mnie przemawiają założenia sposobu odżywiania 5:2 jako metody na zrzucenie kilku kilogramów. Rzeczywiście, zgodnie z tym co pisze autor jesteśmy bombardowani radami by jeść regularnie, najlepiej co trzy godziny. Właściwie jemy non stop, organizm nie ma "chwili oddechu". A przecież od jednego dnia postu(sporadycznego niedojadania:))jeszcze nikt nie umarł.

    Będę śledzić Pani poczynania, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mi się wkrada myślenie, że mogę sobie podjeść... Jednak u mnie nie z powodu widocznych postępów, a z poprzednich, nie usuniętych przyzwyczajeń... I idę jeść automatycznie... Fajnie, że jednak znalazlaś na to jakieś rozwiązanie :)

    i podoba mi się dzień warzywny, muszę wyprobować :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. a jak jesz w pozostałe dni? Ograniczasz kalorie?

    OdpowiedzUsuń
  9. przez ten miesiąc starałam się jeść zdrowo, nie przejadać się ale kalorii nie liczyłam. Kilka razy pozwoliłam sobie na coś, czego nie zjadłabym wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta dieta, a raczej sposób odżywiania bardzo mi odpowiada. Stosuję ja od ponad 2 miesięcy i schudłam 4 kg. Dodatkowo - czuję się świetnie po dniu "chudym" i nie muszę katować się skrupulatnymi przepisami. Świetnie sprawdzają się mrożone zupy jarzynowe. To gorący, smaczny zdrowy posiłek i niskokaloryczny.Dla mnie 500 kcal to oczywiście mało, ale da się wytrzymać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Też zainteresowałam się tą dietą i chyba ją zacznę. Nie wiedząc nic o niej przez ostatnie 9 miesięcy pościłam (ze względów religijnych) jeden raz w tygodniu tzn. nic nie jadłam tylko piłam. Piłam wszystko - kawę, różne herbatki, mleko, soki. Czyli ileś tam kalorii dostarczałam, ale na pewno było to mniej niż 500. Czułam się bardzo dobrze. Wcale nie mysli się o jedzeniu, jeżeli się wie, że na nastepny dzień można normalnie zjeść. Ale faktycznie na nastepny dzień je się mniej. Poza tym post działa świetnie na jelita - przynajmniej na mnie. Jak pisałam moim założeniem był post a nie zrzucanie wagi, ale co nieco mi zeszło i na pewno nie tyję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam
    Czy mogłaby Pani podać przykładowy jadłospis z dni postnych? Co można wtedy jeść?Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Również zainteresowała mnie ta dieta i zaczęłam nawet ją stosować - to dopiero mój drugi tydzień, więc na razie efektów wagowych za bardzo nie widać, tym bardziej że odkąd zaczęłam ją stosować również mam bardzo duże wahania wagi w ciągu dnia.
    Mam jednak jedno pytanie: czy można to 500 kcal rozbić na mniejsze posiłki (np. surowe warzywa) w ciągu dnia, czy muszą to być koniecznie tylko dwa, oddzielone dużym odstępem czasowym posiłki?

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze wydawało mi się, że im sobie więcej rygorów narzucę, tym lepiej. Będę jeść co ileś tam godzin, tylko pewne produkty, a innych już nigdy, zupełnie zrezygnuję z cukru, przestanę jeść po 18-tej... No i im więcej było rygorów tym bardziej żyłam tylko jedzeniem i dietą. Teraz mam tylko 1 zasadę- jem 500 kcal przez dwa dni w tygodniu. W ogóle nie martwię się dietą, osiągnęłam wymarzoną wagę i ją utrzymuję. Czuję się, jakbym w końcu opuściła ten koszmarny świat wiecznych diet, skoków wagi, efektów jojo i marzenia o schudnięciu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Być może lepiej byłoby rzeczywiście jeść tylko zdrowe rzeczy, w wyznaczonych porach i każdego dnia tylko to co zaplanowałam wcześniej, idealnie zbilansowane, zawsze o dokładnie określonej ilości kalorii. Ale bądźmy szczerzy- nikt normalny tego nie wytrzyma. Dieta 5:2 może nie jest dietą najzdrowszą i najbardziej racjonalną, ale dla mnie najłatwiejszą do zniesienia psychicznie, a to psychika jest naszym najtrudniejszym przeciwnikiem, dy jesteśmy na diecie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Stosuje te diete od dwoch miesiecy.Nie stosuje jej rygorystycznie tzn jem wiecej niz dwa posilki , czasem nie jest to 500 ale 550 kalorii. Efekt 5 kilogramow mniej i co wazne wiekszosc z nieszczesnej i opornej "oponki" na brzuchu , cisnienie z ktorym borykalam sie od 10 lat unormowalo sie i czuje sie bardzo dobrze .Jesetm grubo po 40tce wiec zrzucenie wagi u mnie nie jest takie lekkie . Stosowalam rowniez mnostwo innych diet , ostatnia byl Dukan kiedy schudlam 8 kilogramow , aby po uplywie roku od zakonczenia przytyc 15 i odczuc co to jo-jo.
    Diete 5:2 bardzo polecam !!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam ten post oraz wszystkie Wasze komentarze i uznałam, że chyba warto spróbować :) Nie jutro, nie za tydzień, tylko teraz :)) Skoro można zrzucić tyle kilogramów w tak krótkim czasie i bez większych szkód, to w połączeniu z ćwiczeniami może to przynieść zadawalające rezultaty :) Dziękuję za wszystkie dobre rady!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja stosuję i jestem mega zadowolona. Żołądek się skurczył, nie mam napadów głodu, zmieniło się myslenie o odżywianiu. jem znacznie zdrowiej. Piję bardzo duzo wody-czego nigdy wczesniej w życiu nie udało mi sie zrealizować. Czuję się duzo lepiej a w dni głodówki mam więcej energii na ćwiczenia niż w dni "normalne" Polecam

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, stosowałam tę dietę około 3 miesięcy, waga pięknie schodziła. W dni niepostne jadłam ok. 1800-2000. Regularnie trenowałam, tak jak i przed dietą - wcześniej usiłowałam długo schudnąć, zdrowym żywieniem i ograniczaniem kalorii do 1500/1600, ale trwale się nie udawało. Zaczęłam jeść to co domownicy, nie wykluczając słodyczy i... przytyłam 5 kg. Mimo stosowania głodówek waga systematycznie rosła. Wiem, że zatrzymało mi się sporo wody, przestałam stosować głodówki i dobiłam do 68 kg. Teraz nie mam pojęcia jak to zrzucić... I czy ta waga to efekt jojo po głodówkach, czy zwykłego przejadania się. Postanowiłam odstawić głodówki i wrócić do regularnych, dietetycznych posiłków, treningów i tym sposobem spróbować wrócić chociaż do wyjściowej wagi... Nie wiem co zadziało się u mnie, ale nie wiem czy zaryzykuję znów głodówkę, moja waga jeszcze nigdy nie przekroczyła 65 ;( Polecam ostrożność i nieprzecenianie tej diety, mimo pozornej "łatwości", nie wolno sobie popuszczać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam .Drogie Panie ...dieta ta w zasadzie nie powinna się nazywać dietą, jest to czasowe ograniczenie obżarstwa.Działa rewelacyjnie , jestem gościem po 50 byłym sportowcem , po pewnym czasie kiedy skończyłem ze sportem wyczynowym przybrałem mocno na wadze. Powrót do wysiłku fizycznego oczywiście zadziałał ,ale postanowiłem wspomóc działania za pomocą tej "diety" , podkreślam, że nigdy nie stosowałem innych metod. Jest super straciłem 5 kg w ciagu miesiąca . Dodam , że w dniu postu nic nie jem (piję soki wrzywne i z pomidorów) . Jest to możliwe bez trudu . Teraz wróciłem do formy z przed wielu lat . Biegam co drugi dzień ok10km , wcześniej byłem nieco za ciężki al, nadal poszczę dwa dni , ale trochę złagodniałem
    rano wprowadzam dwa jajka na twardo potem soki i woda do oporu ,wieczorem biała ryba spory kawał i w tym dniu mało wysiłku.Mięsień piwny zanikł całkowicie.
    Wszystkie diety są dla naiwnych . Ruch , woda i lekka głodówka to jest to.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja zaczelam dzisiaj. jest mi trudno bo ciagle myslę o jedzeniu. no.ale moze to tylko takie początki!

    OdpowiedzUsuń
  22. 2 lata temu schudlam na tej diecie 5 kg w ciagu 2 miesięcy. W czasie jej trwania nie przestrzegałam rygorystycznie tych dni postnych...myslę, ze gdyby to zawsze były te 2 dni w tygodniu po 500 kcal byłoby zdecydowanie szybciej. Przy okazji zaczełam zdrowiej się odzywiać w pozostałe dni no i więcej ruszać- spacery itp. ale bez uprawiania regularnego sportu.. Niestety tej zimy sporo sobie pofolgowalam - totalny bezruch sporo słodyczy i 3 kg w zapasie na biodrach i udach. Znowu zaczelam stosować tę dietę bo uważam, ze jest calkiem ok i nie wymaga aż takich rygorystycznych poswieceń . na razie poszedl 1 kg....ze sporymi oporami bo mało się ruszam. Ale nawet 1 dzień lekkiego postu w tygodniu powoduje, ze czuję się zdecydowanie lepiej. a najwazniejsze to mieć dobrą motywację i poukładane w glowie w sprawie zdrowego jedzenia. Warto w czasie stosowania tej diety zrezygnować ze słodyczy pod każdą postacią ( no może od czasu do czasu coś na ząb ulubionego ) no i zwyczajnie nie objadać sie. a oponka rzeczywiście szybciej schodzi z brzucha...gorzej z biodrami...Ale jak już się ktoś zatnie i stosuje dietę dłuże to efekty są :). pozdrawiam i zachęcam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Szczerze mówiąc za pierwszym razem kilka razy nie wytrzymałam dwóch dni głodówki, to jednak jest duże wyzwanie. przeczytałam na jakimś forum że pomagają różne suplementy, chociaż wg mnie to takie trochę placebo. Ale żeby nie było - kupiłam sobie tabletki Diet Booster bo to niby dla tej diety specjalnie i wytrzymuję już drugi miesiąc. Nie wiem czy samozaparcie czy rzeczywiście te tabsy pomagają, ale jestem mega zadowolona i polecam :-) Aha, trzeba podobno uważać, bo czasami na dostawę się czeka tygodniami, ja kupiłam tutaj i szybko wysłali http://aptekazdrowia.com.pl/sklep/on/dietbooster/

    OdpowiedzUsuń