sobota, 11 stycznia 2014

Postanowienia noworoczne po raz drugi

Jak to dobrze nie mieć problemu z postanowieniami noworocznymi - zawsze mam takie samo:)
Ten blog powstał rok temu, wraz z silnym postanowieniem że schudnę. Że odchudzam się ostatni raz. Potem, od maja trochę mi minął zapał, szczególnie do pisania , ale cel nie zniknął z horyzontu. Koniec roku nie był dobry - 3 kg z utraconych prawie ośmiu wróciły i czekałam na 2 stycznia jak na zbawienie, aby móc wrócić do normalnego żywienia ( w tym momencie zdałam sobie sprawę, że dla mnie normalnym jest zdrowe żywienie, a nienormalne objadanie się - to chyba dobrze ).
W każdym bądź razie - rok zakończyłam o 4,8 kg lżejsza i to daje mi lepszą pozycję startową. Mam nowe doświadczenia - chyba zrobiłam błąd, że dałam sobie zbyt długi czas na osiągnięcie celu, którym jest waga 59,9 kg. Chciałam osiągnąć to w rok i po początkowych sukcesach zaczęło mi się wydawać, że bez trudu osiągnę cel, a więc raz czy drugi mogę sobie pozwolić na pewne odstępstwa...i moja czujność została uśpiona.
Rok zaczynam z 69 kg na wadze. Na majowym wyjeździe kondycyjno - odchudzającym w zeszłym roku każda z naszej grupy złożyła postanowienie na piśmie, co osiągnie do wyjazdu w maju w tym roku. Kto nie dotrzyma stawia wino. Moje zobowiązanie to 59,9 i osiągnę to do 24 maja. Ewa, Basia, Aśka i Bożena - jeżeli napijemy się na koniec wina to nie ode mnie :)

5 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki! 59,9 to też mój wymarzony od zawsze cel...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam podobnie jak ty, zaczynam odchudzanie, ćwiczę ciężko i udaje mi się schudnąć np 7 kg potem nieco zaniedbuje treningi a to jakaś imprezka i nim się obejrzę z powrotem dodatkowe 5kg mam, to odchudzanie nie ma końca

    OdpowiedzUsuń
  3. Słonik życzy wytrwałości i gorąco pozdrawia! :)

    OdpowiedzUsuń